Księżycowy sen
Księżycowy sen
Śniła mi się księżycowej nocy pełnia,
gdy do mnie przyszedłeś, niespodzianie, bez słów,
dotykiem delikatnym jak przejrzysta mgła,
wskoczyłeś do mego świata, do mego snu.
Twe dłonie pieściły wprawnie moje ciało,
bezbłędnie i władczo, jakbyś na mnie grał,
łzy szczęścia z kącików ust scałowywałeś,
tak delikatnie, że czas zatrzymać się chciał.
Dzikie pożądanie w twych oczach widziałam,
w dotyku obietnicę spełnienia bez miary,
a wciąż szybciej i szybciej serce trzepotało
gdy palce błądziły w tajnych zakamarkach.
Lecz został tylko mglisty, nieuchwytny zapach,
kiedy rankiem mnie słońce ze snów wybudziło
i wspomnienie twoich perfekcyjnych dotknięć,
co sprawiło, że będę o nich wciąż marzyła.
Moje piersi zatęsknią za twymi palcami,
które rozbudziły całe drżące ciało
za ich subtelnie lekkimi muśnięciami,
przypominając o nocy, której wciąż mi mało.

