marzenie o deszczu
marzenie o deszczu
wiatr dzisiaj szepcze o polanie,
takiej samotnej, porzuconej,
gdzie nikt, na świstu zawołanie,
nie chce już chwytać go w ramiona.
wczoraj z drzewami grał w zielone,
szarpał gałęzie, strącał liście,
w podskokach szalonych wirował
ze słońcem, które lśniło mgliście.
krzaczki poziomek giął ku ziemi,
jaśminów kwiaty mierzwił czule,
myślał, że to się już nie zmieni,
że ciągle będzie tutaj królem
lecz dzisiaj nikt go nie przywitał,
cis smętnie swe igiełki zwiesił,
zbyt wcześnie zaczął bez przekwitać,
duszną rozpaczą pachnie w lesie.
wszystko, co żyje pragnie deszczu,
tej drogocennej wody z nieba,
cóż więcej mogę dodać jeszcze…
że lunie w końcu, wierzyć trzeba!

