Tęczowy taniec kolorów
Tęczowy taniec kolorów
Dziś w nocy tęcza mi się przyśniła,
tak kolorami grała tętniła,
że jej nieziemskie, ulotne dźwięki
w nowe składały się piosenki.
Czerwony, jak poranna zorza,
bardziej czarowny być nie może,
obudził serce, dodając siły,
i w nim uczucia się skupiły.
Pomarańcz, niczym słoneczny błysk,
smak mandarynek darował mi,
ciepło uśmiechu, dotyk twych rąk,
a życiu nadał słodyczy ton.
Tuż za nim żółty w duszy zagościł,
radosny, jasny, pełen czułości,
napełnił światłem, nową nadzieją,
aż szare oczy złoto się śmieją.
Zielony, w barwach liści i trawy
świeży, kojący, życia ciekawy,
harmonią, wiarą wiosenną lśni,
w matce naturze jego moc tkwi.
Niebieski, lazur nieba bez końca,
pełnią nieziemskich marzeń tętniący,
nauczył ciszy, spokoju duszy,
błękitem oczu serce mi wzruszył.
Indygo, w ciemnych odcieniach nocy,
mistyczną barwą sny mi otoczył,
zmysły obudził, odczuć miliony,
bo w nim ukryte są magii tony.
Fiolet, ten kolor królewski, święty,
wzniósł ducha ponad chmurne odmęty,
to symbol piękna, wiary, nadziei,
pełen niezwykłych, szczytnych idei.
Tęczo, malarko bezmiaru nieba,
skroń przed talentem twym chylić trzeba,
w barwach zawierasz wszystko co cudne,
bez tego świat mój byłby zbyt nudny…

