Szerszeń

Alain GENERAL z Pixabay.com
Szerszeń
Z czarnego nieba, w deszczu strumieniach,
szerszeń wśród burzy przyleciał z wiatrem,
z wielką udręką, głośnym buczeniem,
walcząc z ulewą w błyskawic światłach.
W załomku okna szparkę odnalazł,
skrył się w niej szybko, wciągając nóżki,
bo gdy uciekał od nawałnicy,
drżało mu w małym ciałku serduszko.
Kiedy ustały błyski i grzmoty,
słońce nareszcie zza chmur wyjrzało,
złote promienie go połechtały –
skrzydełka mokre rozpostarł śmiało.
Gdy wiatr osuszył czułki zmierzwione,
wzbił się ku niebu szerszeń szczęśliwy,
w słońcu jak iskra złocista błysnął
i w świat powrócił, dziki i żywy.
