Bezsenna noc
Bezsenna noc
Parną, duszną nocą jej pokój spowija cień,
Powietrze stoi w miejscu, ciężkie i gorące,
Przez uchylone okno nie płynie żaden dźwięk.
A myśli wędrują tam, gdzie zgasło jej słońce.
Odrzucona kołdra zasnęła na podłodze,
Tulona poduszka nie daje ukojenia,
Batystowa koszulka lekko ciało chłodzi.
Połyskując srebrzyście w księżyca promieniach.
Łzy z oczu nie płyną, w duszy tylko smutek śpi,
Słychać szept modlitwy z gwiaździstej głębi nocy,
Bo ciche pragnienie w piersiach wciąż się tli.
Że on swą obecnością przed świtem zaskoczy.
Choćby na moment krótki, na ułamek chwili,
Zanim nocne smuteczki blask poranny zmyje,
Niech dotyk jego dłoni chęć życia rozpali…
Wystarczy jedno mgnienie, by serce znów biło.

