nie od razu…
nie od razu…
nie od razu zapłonie ognisko,
nie od razu powieje wiatr w żagle,
najpierw jest cisza, gdy ktoś jest blisko,
i wzrok spłoszony, kiedy szuka nagle…
własnego miejsca w cudzym spojrzeniu,
nieśmiałe muśnięcie dłoni o dłoń,
gdy serce bije w cichym przerażeniu,
a rozum szepcze: ostrożnie, zwolnij.
bo miłość nie jest darem gotowym,
co spada nagle z gwiezdnych wysokości,
rośnie powoli, z każdym dniem nowym,
ucząc cierpliwie poczucia bliskości.
sam nie wiesz kiedy w biegu przystajesz,
duszę na oścież otwierasz śmiało,
serca pragnienia na dłoni podajesz
a drogiej osoby wciąż mało i mało…
październik 1975

